Majorka – wakacje z dzieckiem

Wiecie ile razy słyszeliśmy „po co Wam te wakacje?” „Dziecko będzie zmęczone” „Dziwie się, że chcecie z dzieckiem lecieć” i wiele wiele innych tekstów. Nawet dziadkowie stukali się w głowy, że brak u nas rozsądku. No tak, bo jak już dziecko jest na świecie, to trzeba rezygnować z przyjemności?

A teraz szczerze i od serca. Tak baliśmy się lecieć na te wakacje z naszym szkrabem, ale tyle czytałam blogów rodziców i opinie znajomych, którzy również byli, i stwierdziliśmy, że strach ma wielkie oczy. Opowiem Wam jak to było od początku…

Na wakacje mieliśmy wybrać się do Rzymu, ale miasto i tyyyyyleee zwiedzania (chcieliśmy na własną rękę ogarnąć wakacje), potem w planach było Bari, Malta, Bułgaria i Barcelona (tam już byliśmy z Wikusią w brzuchu xD).

Szukanie lotów z liniami Wizzair i hotelu jednak przeszło wszelkie oczekiwania – brakowało albo łóżeczka dziecięcego albo czajnika elektrycznego do podgrzania mleka itp.

To mój wspaniały mąż wyszukał Majorkę (tak pokochał Hiszpanię odkąd byliśmy w Barcelonie) i padło na Itakę. Słuchajcie nie jest to żaden post sponsorowany, ale na prawdę jesteśmy zadowoleni z usług tego biura. Poprosiliśmy o łóżeczko turystyczne oraz pokój w spokojnym miejscu, mimo, że Wiktoria zaśnie nawet na mini disco ;p.

Co do lotu z dzieckiem NA MAJORKĘ, którego najbardziej się obawiałam – niepotrzebnie, Po przypięciu pasami, zrobiliśmy mleko i w trakcie startu samolotu (dosłownie wzbijania się w powietrze) podaliśmy jako usypiacz. Wiktoria zasnęła i spała prawie całą podróż. Obudziła się 20 minut przed lądowaniem na lotnisku na Majorce. Jeśli chodzi o lotnisko i część bagażu podręcznego, to zabierzcie to co potrzebujecie dla Waszego dziecka. Ja zabrałam banany, chrupki, herbatniki maślane (cała paczka), mleko, (zamknięta paczka), woda w butelce (takiej butelce dla dziecka), oraz słoik z marchewką zamknięty. Do tego miałam śliniak i łyżeczkę. Dla dziecka zabrałam również kocyk, misia do samolotu oraz bluzę (na wysokościach jest czasem chłodno).

Obserwując rodziców z dziećmi, a leciało nas trochę, zauważyłam, że dzieci chętnie oglądają bajki na telefonie czy tablecie to odwraca ich uwagę i jedzą lizaki, co pomaga w odetkaniu uszu. Podróż autokarem była już bardziej męcząca, nadmiar wrażeń sprawił, że ostatnie 10 minut przed dojazdem do hotelu (dojazd trwał około 50min.) Wikusia była już marudna.

Podróż powrotna była bardziej zorganizowana, wiedzieliśmy już co i jak na lotnisku. Podróż autokarem zleciała jak z płatka Wiki spała. Z kolei w samolocie mieliśmy 15 min marudzenia przy starcie resztę czasu Wiki spała cały lot.

Organizacyjnie: kochani pamiętam naszą podróż do Turcji i tamten klimat i wilgotne powietrze sprawiły, że nabawiłam się niezłego kataru. Przeczulona na tym punkcie zabrałam małą apteczkę nie tylko dla nas, na szczęście nie musimy z niej korzystać. (o zawartości apteczki będzie osobny post)

Jeśli już nie karmicie piersią i martwicie się jak przygotujecie mleko, to polecam mały czajnik turystyczny składany, który zakupiliśmy przed wylotem na allegro (jeśli ktoś chce linka proszę pisać) który jest na 6 z plusem. Opcja all inclusive jest na prawdę wygodna. Dziecko ZAWSZE coś zje. My jesteśmy w hotelu Barcelo Ponent Playa i jedzenie jest fenomenalne. Nasze dziecko nie chodzi głodne. Kuchnia jest w większości europejska, ale i znajdziemy lokalne potrawy i produkty. My przed podróżą zapakowaliśmy słoiczki (mimo że nie jestem fanką słoików, ale na wyjazd kilka wzięłam) i tak prawdopodobnie wrócą z nami.

Nie nastawialiśmy się na żadne wycieczki fakultatywne, my również chcieliśmy odpocząć od normalnych obowiązków, czyli gotowanie i te sprawy. Te wycieczki w większości są całodniowe. I nie chcieliśmy męczyć Wiktorii podróżą autokarem.

A teraz od szczerze od serca, na pytanie czy jeszcze raz wybrałabym się z dzieckiem na wakacje za granicę odpowiedź brzmi TAK, strach ma wielkie oczy. I bez takich podróży moje dziecko potrafi mieć zły dzień. Tam spała całą noc i ona się wysypiała i my byliśmy wypoczęci. Czy podróż z dzieckiem jest prosta? Absolutnie NIE. Jak wiadomo nie zmusimy dziecka żeby w danym momencie siedziało, czy wykonywało inne rzeczy, w końcu to są WAKACJE, niech wszystko „żyje” własnym tempem, a to że spotkacie się z różnym wzrokiem ludzi, to musicie się z tym liczyć. Nasza grupa autokarowa była wspaniała, nawet nie wiecie z jakim wsparciem się spotkaliśmy na które w żaden sposób nie liczyliśmy.

Do odważnych świat należy 🙂 Teraz łapcie trochę zdjęć z naszym szkrabem.

Miłego wtorku kochani.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *