wyzwanie treningowe ciąg dalszy…

Za mną już 3 trening w tym tygodniu. Przyznam się, że nie jest łatwo. Kondycja jest beznadziejna, ale jest moc. Przy wczorajszym treningu wspierał mnie mój mąż, wylewanie siódmych potów i zadyszka musiały być niezłym widokiem. Mam nadzieje, że ktoś z Was kochani czytelnicy wesprze mnie i przyłączy się do wyzwania. Obiecuje, że już niedługo pojawią się zdjęcia.

Tymczasem miłego wieczoru!!!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *